Szachy dla wszystkich

Chcę Wam dzisiaj opowiedzieć, jak to się stało, iż zacząłem się fascynować szachami. To dla mnie wyjątkowa opowieść, gdyż związana jest z moim dziadkiem.
Po raz pierwszy poznałem szachy w trakcie kolejnej wizyty u dziadków. Miałem wówczas siedem latek. Pamiętam, iż były święta, za oknem prószył śnieg i było bardzo zimno. W domu dziadków oczywiście panowała przytulna atmosfera, czekały rozmaite placki i babciny dżem z czereśni. W pewnym momencie dostrzegłem, że mój ojciec siedzi z dziadkiem, choć wcale nie rozmawiają, tylko przestawiają po szachownicy jakieś dziwaczne figury (wtedy umiałem grać tylko w proste warcaby). Nic z tego nie rozumiałem, tym bardziej się zastanawiałem, czemu wtedy dziadek zwyciężył.

Dziadek zapewne dostrzegł moje zdziwienie – może też już wtedy myślał, że szachy (najlepszy sklep chess pieces) mogą mi przypaść do gustu. Od tamtej pory cierpliwie uczył mnie reguł gry. Gdy zacząłem coraz lepiej sobie radzić w szachach, zaczęło mi to dawać wielką radość, przez to walczyliśmy nieraz całymi godzinami. Z czasem stawałem się coraz lepszym graczem, a ojciec, gdyż grywał raczej rzadko, nie miał potem ze mną szans. A dziadek cieszył się wtedy w dwójnasób, bowiem wyłożył mi jak należycie obmyślać strategię, dzięki czemu w końcu zyskał podstępnego adwersarza.
Pamiętam też, jak wielkim przeżyciem było to, kiedy na jakąś partyjkę dziadek przyszykował swoje zegary szachowe. Czułem się wtedy, jakbym był w prestiżowym turnieju z mistrzem. Zaś na me trzynaste urodziny odwiedziliśmy jakiś stary sklep z szachami, w którym sprzedawał pan jeszcze starszy od mego dziadka (myślałem, iż musi mieć ze sto lat). Dziadek dał mi piękny zestaw, niezwykle drogi. Mam go do dziś i ciągle przypomina mi tą historię.